Domena i hosting to dwie osobne rzeczy, które łatwo pomylić. Domena to adres (np. twojafirma.pl) — sama w sobie nie przechowuje strony. Hosting to serwer, na którym strona faktycznie leży. Żeby adres prowadził do naszego serwera, wskazujemy mu tzw. serwery nazw (nameservery), które mówią całemu internetowi: „danych dla tej domeny szukaj tutaj".
Co dokładnie zmienić
W panelu rejestratora, u którego masz domenę, ustaw delegację DNS na nasze serwery nazw:
ns1.dnscreativehost.comns2.dnscreativehost.comns3.dnscreativehost.com(opcjonalnie, zapasowy)
Wystarczą dwa pierwsze. Trzeci to dodatkowy, zapasowy wpis. To zastępuje dotychczasowe nameservery — nie dopisujesz ich obok, tylko podmieniasz.
Nameservery czy rekord A?
Są dwie drogi. Zmiana nameserverów (jak wyżej) przekazuje nam cały DNS domeny — najwygodniej, bo rekordy dla strony, poczty i SSL ustawiamy my. Alternatywa to zostawienie DNS u rejestratora i wskazanie tylko rekordu A na IP serwera — ale wtedy poczta, subdomeny i inne wpisy zostają po Twojej stronie. Dla większości osób wygodniejsza jest pierwsza opcja.
Kiedy zacznie działać
Po zapisaniu zmiana propaguje się zwykle od kilku do kilkunastu godzin (maksymalnie do 48). W tym czasie część internetu widzi jeszcze stary serwer, a część już nowy — to normalny etap, nie błąd. Gdy propagacja się zakończy, wszystko dzieje się automatycznie. Resztę — rekordy dla strony, poczty i certyfikatu SSL — konfigurujemy po naszej stronie, więc nie musisz się nimi zajmować.